Mais músicas de Robert Cichy
Mais músicas de Jarecki
Descrição
Produtor: Robert Cichy
Programador: Robert Cichy
Vocal: Jarecki
Compositor: Robert Cichy
Letrista: Jarosław Kubów
Compositor: Jarosław Kubów
Guitarra: Robert Cichy
Guitarra: Robert Cichy
Letra e tradução
Original
Poza utartym szlakiem iść.
Marzenia we wspomnienia zmieniać.
Gdzie poniesie mnie wiatr. Ej, ej, jej, moja mała.
Jest jak polny kwiat, a nie bukiet cięty krusz.
W jej oczach widzę ciepły blask, gdy obieramy nieznany kurs.
Moja mała odlicza sekundy, choć zostało jeszcze ze sto dni. Wiesz, jesteśmy tylko ludźmi.
Przygody są jak świadome sny.
Rzuć to wszystko, chodźmy to tam.
Gdzie poniesie wiatr. Robię, co mi w duszy gra.
Czuję słodki smak, kiedy ta przygoda trwa.
I nie liczę lat, kiedy żyję razy dwa.
Gdzie poniesie wiatr.
Jej, hej!
Z moją małą olewamy ten pościg, bo na starość nie kupimy młodości.
Często bywa lekko nam.
Śnimy na jawie, by rozbić bank.
Moja mała lubi ze mną iść pod prąd. Daję słowo. Surfuję z nią.
Czasem bywa ciężko nam, ale im większe skille, tym mniejsze fale. O-o.
Rzuć to wszystko, chodźmy to tam.
Gdzie poniesie wiatr. Robię, co mi w duszy gra.
Czuję słodki smak, kiedy ta przygoda trwa.
I nie liczę lat, kiedy żyję razy dwa.
Gdzie poniesie wiatr.
Tak jest. Ja przez to życie surfuję, nikomu nic nie datuję.
Mam tyle lat, na ile się czuję. Więc chodź. Gdzie poniesie wiatr.
Robię, co mi w duszy gra.
Czuję słodki smak, kiedy ta przygoda trwa.
I nie liczę lat, kiedy żyję razy dwa.
Gdzie poniesie ciepły wiatr, ciepły wiatr.
Gdzie poniesie wiatr. Robię, co mi w duszy gra.
Czuję słodki smak, kiedy ta przygoda trwa.
I nie liczę lat, kiedy żyję razy dwa.
Gdzie poniesie, poniesie, poniesie wiatr.
Tradução em português
Saia dos caminhos habituais.
Transforme sonhos em memórias.
Para onde o vento me levará. Ei, ei, ei, meu pequeno.
É como uma flor silvestre, não um buquê de flores cortadas.
Vejo um brilho caloroso em seus olhos enquanto seguimos por um caminho desconhecido.
Meu filho está contando os segundos, embora ainda faltem cerca de cem dias. Você sabe, somos apenas humanos.
As aventuras são como sonhos lúcidos.
Largue tudo, vamos lá.
Onde quer que o vento leve. Faço o que melhor me convém.
Posso sentir o sabor doce enquanto esta aventura continua.
E não conto os anos que vivo vezes dois.
Onde quer que o vento leve.
Sim, ei!
Meu filho e eu ignoramos essa busca porque a velhice não pode comprar a juventude.
Muitas vezes é fácil para nós.
Sonhamos em quebrar o banco.
Meu filho gosta de ir contra a corrente comigo. Eu te dou minha palavra. Eu surfo com ela.
Às vezes é difícil para nós, mas quanto maiores forem as nossas habilidades, menores serão as ondas. Ah, ah.
Largue tudo, vamos lá.
Onde quer que o vento leve. Faço o que melhor me convém.
Posso sentir o sabor doce enquanto esta aventura continua.
E não conto os anos que vivo vezes dois.
Onde quer que o vento leve.
Sim, senhor. Eu navego nessa vida, não namoro ninguém.
Tenho a idade que sinto. Então vamos lá. Onde quer que o vento leve.
Faço o que melhor me convém.
Posso sentir o sabor doce enquanto esta aventura continua.
E não conto os anos que vivo vezes dois.
Onde o vento quente, o vento quente levará.
Onde quer que o vento leve. Faço o que melhor me convém.
Posso sentir o sabor doce enquanto esta aventura continua.
E não conto os anos que vivo vezes dois.
Onde quer que seja levado, será levado pelo vento.