Descrição
Mówili: Idź do diabła · Muzyczna Przystań · Marcin Bieniaszewski
Mówili: Idź do diabła
Letra e tradução
Original
Mówili, że nie zasnę.
Powiedziałam im: zło nigdy nie śpi.
Mówili: idź do diabła.
Trzasnęli mi drzwiami.
Myśleli, że zapłaczę zalanymi łzami.
Myśleli, że na dnie tam zbraknie mi tchu. Że w końcu na kolanach powrócę ze snu.
A ja zeszłam na dół, otworzyłam bramę.
Diabeł podał krzesło i zaparzył kawę. Powiedział: Siadaj mała, dobrze ciebie znam. Rozgość się wygodnie.
Piekło dzisiaj ci oddam. Tyle razy z błota musiałam już wstawać.
Dzisiaj to ja będę tutaj karty rozdawać. Bo zło nigdy nie śpi, więc nie śpię i ja.
Dziś sama piszę scenariusz i w swoją grę gram.
Gdy wstanę lewą nogą, to diabeł ucieka. Nie boję się ognia, nie boję człowieka.
Wypijam tę kawę.
Uśmiecham się chłodno.
To wy mnie uczyliście, jak walczyć o godność.
Chcieli mieć anioła, co w kącie cicho siedzi. Co wszystko wybacza i z pokorą bredzi.
Teraz patrzą w szoku, co ze mnie wyrosło. Że mam twardą skórę i serce jak wiosło.
Nie rzucisz na mnie klątwy, nie złamiesz mi słowa.
Ja z własnych popiołów powstałam od nowa. Tyle razy z błota musiałam już wstawać.
Teraz to ja będę tutaj karty rozdawać.
Bo zło nigdy nie śpi, więc nie śpię i ja.
Dziś sama piszę scenariusz i w swoją grę gram. Gdy wstanę lewą nogą, to diabeł ucieka.
Nie boję się ognia, nie boję człowieka. Wypijam tę kawę.
Uśmiecham się chłodno.
To wy mnie uczyliście, jak walczyć o godność.
Więc nie wchodź mi w drogę, gdy wstaję o świcie.
Bo z tej lewej nogi zaczyna się życie.
Ale ja, ja już nie płonę. Ja jestem ogniem.
Bo zło nigdy nie śpi, więc nie śpię i ja.
Dziś sama piszę scenariusz i w swoją grę gram. Gdy wstanę lewą nogą, to diabeł ucieka.
Nie boję się ognia, nie boję człowieka.
Idź do diabła!
Mówili.
Tradução em português
Disseram que eu não dormiria.
Eu disse a eles: o mal nunca dorme.
Eles disseram: vá para o inferno.
Eles bateram a porta na minha cara.
Eles pensaram que eu choraria lágrimas inundadas.
Eles pensaram que eu ficaria sem fôlego no fundo. Que finalmente voltarei do sono de joelhos.
E desci e abri o portão.
O diabo providenciou uma cadeira e fez café. Ele disse: Sente-se, pequenino, eu te conheço bem. Fique confortável.
Vou te dar o inferno hoje. Tive que me levantar da lama tantas vezes.
Hoje estarei distribuindo as cartas aqui. Porque o mal nunca dorme, eu também não.
Hoje eu mesmo escrevo o roteiro e jogo meu próprio jogo.
Quando me levanto com o pé esquerdo, o diabo foge. Não tenho medo do fogo, não tenho medo do homem.
Eu bebo esse café.
Eu sorrio friamente.
Você me ensinou como lutar pela dignidade.
Eles queriam um anjo que ficasse quieto no canto. Que perdoa tudo e fala com humildade.
Agora eles olham em choque para o que aconteceu comigo. Que tenho a pele dura e um coração como um remo.
Você não vai me amaldiçoar, você não vai quebrar minha palavra.
Eu ressuscitei das minhas próprias cinzas. Tive que me levantar da lama tantas vezes.
Agora serei eu quem dará as cartas aqui.
Porque o mal nunca dorme, eu também não.
Hoje eu mesmo escrevo o roteiro e jogo meu próprio jogo. Quando me levanto com o pé esquerdo, o diabo foge.
Não tenho medo do fogo, não tenho medo do homem. Eu bebo esse café.
Eu sorrio friamente.
Você me ensinou como lutar pela dignidade.
Portanto, não me atrapalhe quando eu acordar de madrugada.
Porque a vida começa com esta perna esquerda.
Mas eu, eu não queimo mais. Eu sou fogo.
Porque o mal nunca dorme, eu também não.
Hoje eu mesmo escrevo o roteiro e jogo meu próprio jogo. Quando me levanto com o pé esquerdo, o diabo foge.
Não tenho medo do fogo, não tenho medo do homem.
Vá para o inferno!
Eles disseram.