Mais músicas de Olszakumpel
Descrição
Misturador: Grush 147
Misturador: Bitles
Letra e tradução
Original
Tylko modlitwa i praca.
Człowiekiem nie czyni szata.
To co warto, a nie to, co się opłaca. I tak do końca świata. W imię Ojca, Syna,
Brata. Nagle wyzbyłeś się zasad, bo cię pokusił szatan. Oko za oko.
Tak załatwiamy zatarg. Wszystko weryfikuje. Życie surowe jak tatar.
Człowiek rodzi się, by grzeszyć, a potem za to przepraszać. Czułem to w genach. Biły dzwony na wieży.
W końcu nadeszła data i trzeba się z tym zmierzyć.
Prawda pośrodku leży, a nie w zapiskach papieży. W dupę jebany sąd, który nie wiedział, a wierzy.
Nie zmawiają pacierzy, ale krzyże na łańcuchach. Mają numer i na słupa i serca zimne jak lód.
No chyba z przyzwyczajenia już cały rok w jednych butach.
Chociaż nie brakuje stów i czasem brakuje słów, to co dzień rozmawiam z Bogiem, żeby nade mną czuwał, bo wiem, że za każdym rogiem może czaić się Judasz. Niepotrzebna mi spluwa.
Daj mi zdrowie i bekiel. A jak stanę oko w oko z wrogiem, miej go w opiece.
Tylko modlitwa i praca.
Człowiekiem nie czyni szata.
To, co warto, a nie to, co się opłaca. I tak do końca świata. W imię Ojca, Syna,
Brata. Życie figle płata, zanim skończy się na dobre.
Czasem spadały mi pingle, czasem to ja lałem w mordę.
Czasem robię rzeczy mądre, czasem robię nierozsądne, ale tylko Bóg mnie zgarze, kiedy przyjdzie czas na pogrzeb.
Tradução em português
Apenas oração e trabalho.
As roupas não fazem um homem.
O que vale a pena, não o que é lucrativo. E assim por diante até o fim do mundo. Em nome do Pai, do Filho,
Irmão. De repente você perdeu seus princípios porque Satanás o tentou. Olho por olho.
É assim que resolvemos uma disputa. Verifica tudo. A vida é tão crua quanto bife tártaro.
O homem nasce para pecar e depois pede desculpas por isso. Eu senti isso em meus genes. Os sinos da torre tocavam.
Finalmente, a data chegou e temos que enfrentá-la.
A verdade está no meio, e não nos registros dos papas. Na bunda da porra do tribunal que não sabia e ainda acredita.
Eles não fazem orações, mas cruzes acorrentadas. Eles têm um número e seus corações estão frios como gelo.
Bem, provavelmente por hábito, uso os mesmos sapatos há um ano inteiro.
Mesmo que sejam muitas palavras e às vezes não haja palavras, falo todos os dias com Deus para cuidar de mim, pois sei que Judas pode estar à espreita em cada esquina. Eu não preciso de uma arma.
Dê-me saúde e boa saúde. E quando eu ficar cara a cara com o inimigo, cuide dele.
Apenas oração e trabalho.
As roupas não fazem um homem.
O que vale a pena, não o que é lucrativo. E assim por diante até o fim do mundo. Em nome do Pai, do Filho,
Irmão. A vida prega peças antes de acabar para sempre.
Às vezes perdi o pinguezal, às vezes me dei um soco na cara.
Às vezes faço coisas sábias, às vezes faço coisas imprudentes, mas só Deus me pegará quando chegar a hora do funeral.