Músicas
Artistas
Gêneros
Capa da faixa 7 żyć

7 żyć

3:50Álbum Lunatyk 2025-09-19

Mais músicas de Lukasyno

  1. Dalej w grze
      3:21
  2. W objęciach Morfeusza
      3:21
  3. Czego mi brak
      3:24
  4. Promienie
      4:13
  5. Bezsenność
      4:34
  6. W sercu nosisz dom
      4:27
Todas as músicas

Mais músicas de Kriso

  1. Dalej w grze
      3:21
  2. W objęciach Morfeusza
      3:21
  3. Czego mi brak
      3:24
  4. Promienie
      4:13
  5. Bezsenność
      4:34
  6. W sercu nosisz dom
      4:27
Todas as músicas

Descrição

Vocal: Lukasyno

Vocal: Siara

Produtor: Kriso

Programador: Kriso

Letrista: Łukasz Szymański

Letrista: Kamil Bućko

Compositor: Krzysztof Bejda

Letra e tradução

Original

Trudzień rano zimną wodą przemywam twarz zaspaną.
W duszy czuję się wciąż młodo, ale ciało w kość dostało. Wiem, gdzie kręte drogi wiodą.
Wróciłem tu z oddali, tam na klatce zawsze wiało chłodem. By coś zmienić, byliśmy zbyt mali.
Dawny świat za zasłoną nocy wypełniony łzami.
Życie miało dla nas swoje plany, zabiźnione rany. Szuka w sobie wad, kto się czuje niekochany.
Ludzie nie potrafią dać ci więcej, niż dostali sami. Wybaczamy, drugi raz nie zaufamy.
Za zamkniętymi drzwiami zostaw dawne bramy. O rodzinie, jak o zmarłych, dobrze albo wcale.
Do hartowanej w ogniu stali nie dolewaj żalu stary. Wiesz, jak jest.
Raz świeci słońce, raz pada deszcz. Patrzysz na niebo, widzisz chmury lub promienie.
Widzisz to, co chcesz. Dziś siłę mam za trzech. Powolny wdech daje mi spokój.
Został nam tylko śmiech. Dalej przejdziemy swą nić żywota.
Ogarnia dreszcz, bo tam na blokach ktoś stracił sens. Żywe wspomnienia nie topnieją, gdy zamknę oczy.
Zapadam w sen, przewietrzam pokój, mącę myślami w nocy półmroku. Kim jestem? Wiem. Skąd jestem?
Wiem. Poznają nas po owocach.
Mierzą mnie swą miarą, mam swój szczyt. Nie daj za wygraną, trzymaj szyk.
Kilku nas zostało. Dobrze nie wróżył nam nikt. Pięć razy paść, sześć razy wstać.
Nie mam siedmiu żyć. Mierzą mnie swą miarą, a ja mam swój szczyt.
Nie daj za wygraną, trzymaj szyk. Kilku nas zostało. Dobrze nie wróżył nikt.
Pięć razy paść, sześć -razy wstać. Nie mam siedmiu żyć.
-Czekając na jutro, choć nie wiesz, czy lepsze nie było wczoraj.
Wracam do czasów, wtedy ludzi nie dzieliła jakaś śmieszna dola. Widziałem te twarze wyryte w betonie jak luka.
I dalej też widzę tych ćpunów leżących na Łodzi na brukach.
Życie dało mi szansę, więc nie chciałbym więcej zaliczyć klęski. Bo kiedy dachujesz, wtedy widzisz tak naprawdę, kto jest ile warty.
Śmiech zakrywa smutek, serce się goi, lecz zostają blizny.
A łatwo wydaje się tylko ten pieniądz, co wpada w kieszeń z łatwizny.
Esperanto, podwórek to trasa przez centrum, tam na dziesiątki.
Smak życia gorzki, zjazd bywa ostry, kolejne palą się mosty. My od gorszego Boga i nie każdy tutaj wyrósł na przestępcę.
Gdy widzę ci ziomeczku z dziećmi, to uwierz, że wtedy raduje się serce.
Widziałem wariatów, sami się kładli na torach.
I dobrych chłopaków życie zmieniło w potwora. Tak jest na tym szlaku.
Jedna miłość dla podwórek, które nucą z nami te słowa. Pięć razy paść, sześć razy wstać i zawsze do góry głowa.
Mierzą mnie swą miarą, mam swój szczyt. Nie daj za wygraną, trzymaj szyk.
Kilku nas zostało. Dobrze nie wróżył nam nikt. Pięć razy paść, sześć razy wstać.
Nie mam siedmiu żyć. Mierzą mnie swą miarą, a ja mam swój szczyt.
Nie daj za wygraną, trzymaj szyk. Kilku nas zostało. Dobrze nie wróżył nikt.
Pięć razy paść, sześć razy wstać.
Nie mam siedmiu żyć.

Tradução em português

De manhã, lavo meu rosto sonolento com água fria.
Ainda me sinto jovem em minha alma, mas meu corpo sofreu uma surra. Eu sei aonde levam as estradas sinuosas.
Voltei aqui de longe, sempre fazia frio na escada. Éramos pequenos demais para fazer a diferença.
O velho mundo atrás do véu da noite, cheio de lágrimas.
A vida tinha seus planos para nós, suas feridas curadas. Ele procura defeitos em si mesmo, que se sente mal amado.
As pessoas não podem lhe dar mais do que receberam. Nós perdoamos, não confiaremos novamente.
Deixe os velhos portões atrás de portas fechadas. Sobre a família, como sobre os mortos, bem ou nada.
Não derrame arrependimento em aço endurecido pelo fogo, meu velho. Você sabe como é.
Às vezes o sol brilha, às vezes chove. Você olha para o céu, vê nuvens ou raios.
Você vê o que quer. Hoje tenho a força de três. Respirar devagar me dá paz.
Tudo o que nos resta são risadas. Continuaremos nosso fio da vida.
Você sente um arrepio, porque naqueles bloqueios alguém perdeu o juízo. Memórias vívidas não derretem quando fecho os olhos.
Adormeço, arejo o quarto e penso no crepúsculo da noite. Quem sou eu? Eu sei. De onde eu sou?
Eu sei. Eles nos reconhecerão pelos nossos frutos.
Eles me medem pelos seus padrões, estou no meu auge. Não desista, fique na linha.
Restam alguns de nós. Ninguém era um bom presságio para nós. Caia cinco vezes, levante-se seis vezes.
Eu não tenho sete vidas. Eles me medem pelos seus padrões e estou no auge.
Não desista, fique na linha. Restam alguns de nós. Ninguém era um bom presságio.
Caia cinco vezes, levante-se seis vezes. Eu não tenho sete vidas.
-Esperar pelo amanhã, mesmo sem saber se ontem não foi melhor.
Volto aos tempos em que as pessoas não estavam divididas por algum destino ridículo. Vi esses rostos esculpidos no concreto como uma lacuna.
E ainda vejo aqueles drogados caídos nas calçadas de Łódź.
A vida me deu uma chance, então não quero falhar novamente. Porque quando você rola, é quando você realmente vê quem vale o quê.
O riso cobre a tristeza, o coração cura, mas as cicatrizes permanecem.
E só o dinheiro que cai no bolso é fácil de gastar.
Esperanto, o terreiro é um caminho pelo centro, são dezenas.
O sabor da vida é amargo, a descida pode ser acentuada e as pontes queimam. Viemos de um Deus pior e nem todos aqui cresceram para se tornarem criminosos.
Quando vejo você, meu amigo, com seus filhos, acredite, meu coração se alegra.
Vi gente maluca deitada nos trilhos.
E a vida transformou mocinhos em monstros. É assim nesta trilha.
Um amor pelos quintais que cantam estas palavras connosco. Caia cinco vezes, levante-se seis vezes e mantenha sempre a cabeça erguida.
Eles me medem pelos seus padrões, estou no meu auge. Não desista, fique na linha.
Restam alguns de nós. Ninguém era um bom presságio para nós. Caia cinco vezes, levante-se seis vezes.
Eu não tenho sete vidas. Eles me medem pelos seus padrões e estou no auge.
Não desista, fique na linha. Restam alguns de nós. Ninguém era um bom presságio.
Caia cinco vezes, levante-se seis vezes.
Eu não tenho sete vidas.

Assistir ao vídeo Lukasyno, Siara, Kriso - 7 żyć

Estatísticas da faixa:

Reproduções Spotify

Posições nas paradas Spotify

Melhores posições

Visualizações YouTube

Posições nas paradas Apple Music

Shazams Shazam

Posições nas paradas Shazam