Mais músicas de Marek Dyjak
Descrição
Lançado em: 12/09/2025
Letra e tradução
Original
W ciemność nieznaną dokładnie nikomu wyszliśmy ze światełkiem wiary z naszych domów.
I tak chcieliśmy, żeby się paliło, żeby w nas biło, było i żyło.
Tak stolaliśmy je czule palcami, że zgasło i w ciemności zostaliśmy sami.
W ciemności do siebie idziemy.
Ja niemy, ty niema i ręce wyciągamy i znowu się mijamy.
W ciemności tak bolącej jak najjaskrawsze słońce.
Z ustami pełnymi mrozu, z gardłem ściśniętym powrozem.
Tak wędrujemy latami, nieznani, nienazwani.
I ręce wyciągamy i ręce wyciągamy, zanim się wreszcie spotkamy.
Dotkniemy palców palcami, jakbyśmy chwycili w dłonie po świeczce zapalonej.
Skąd to zmęczenie w nas każdego ranka? Jakby noc każda źle była przespana.
Skąd twarze takie szare? Skąd oczy takie stare?
Czemu gonimy tacy zdyszani, jakby się ta ziemia chwiała pod stopami? I skąd nie wiemy, dokąd tak biegniemy?
Skąd ten krzyk? Szybciej, szybciej, szybciej, szybciej!
Inaczej padniemy.
W ciemności do siebie idziemy.
Ja niemy, ty niema i ręce wyciągamy i znowu się mijamy. W ciemności tak bolącej jak najjaskrawsze słońce.
Z ustami pełnymi mrozu, z gardłem ściśniętym powrozem.
Tak wędrujemy latami, nieznani, nienazwani.
I ręce wyciągamy i ręce wyciągamy.
W ciemności tak bolącej jak najjaskrawsze słońce.
Z ustami pełnymi mrozu, z gardłem ściśniętym powrozem.
Tradução em português
Saímos de nossas casas para uma escuridão desconhecida por qualquer pessoa com a luz da fé.
E então queríamos que queimasse, que batesse dentro de nós, que estivesse ali e vivo.
Tocamos nele com tanta ternura com os dedos que ele se apagou e ficamos sozinhos no escuro.
Na escuridão caminhamos um em direção ao outro.
Eu sou mudo, você é mudo e estendemos as mãos e nos passamos novamente.
Numa escuridão tão dolorosa quanto o sol mais brilhante.
Com a boca cheia de gelo, uma corda na garganta.
Vagamos assim durante anos, desconhecidos, sem nome.
E estendemos a mão e estendemos a mão até finalmente nos encontrarmos.
Tocaremos nossos dedos como se estivéssemos segurando uma vela acesa em nossas mãos.
Por que nos sentimos cansados todas as manhãs? Como se toda noite fosse uma noite ruim.
Por que os rostos estão tão cinzentos? Por que os olhos são tão velhos?
Por que estamos tão sem fôlego, como se o chão tremesse sob nossos pés? E como não sabemos para onde estamos correndo?
De onde vem esse grito? Mais rápido, mais rápido, mais rápido, mais rápido!
Caso contrário, entraremos em colapso.
Na escuridão caminhamos um em direção ao outro.
Eu sou mudo, você é mudo e estendemos as mãos e nos passamos novamente. Numa escuridão tão dolorosa quanto o sol mais brilhante.
Com a boca cheia de gelo, uma corda na garganta.
Vagamos assim durante anos, desconhecidos, sem nome.
E estendemos nossas mãos e estendemos nossas mãos.
Numa escuridão tão dolorosa quanto o sol mais brilhante.
Com a boca cheia de gelo, uma corda na garganta.